Podczas ostatniej bytności na dworcu PKP w Gdańsku wziąłem z nudów jedną z ulotek leżących przy okienku. Zawiera ona rozkład jazdy pociągów z Gdyni na Hel (są też inne, dotyczące pociągów na innych trasach) i nie byłoby w niej nic nadzwyczajnego, gdyby nie pewien szczegół na odwrocie…

Ulotka PKP Przewozy Regionalne
Po zajrzeniu na ostatnią stronę ulotki znajdujemy tam reklamę Plus GSM, a na niej drobnym druczkiem taki oto kwiatek:
Znajdujemy tam zdanie: „50 godzin na rozmowy w tary?e Elastyczna 300…”, gdzie w środku słowa „taryfie” wkradł się znak zapytania. Podobne byki zdarzają się od czasu do czasu przy drukowaniu polskich znaków diakrytycznych, ale w tym akurat wypadku są one w porządku.
Ogłaszam zatem mały konkurs dla Czytelników – wyjaśnienie zagadki tajemniczego pytajnika :-) Nagrodą jest piwo albo inny wybrany trunek podczas najbliższego spotkania.
Rozwiązanie: chodzi o ligatury. Niektóre kombinacje liter są w tradycyjnej typografii łączone w jeden znak (glif) ze względów estetycznych. Na przykład, wydrukowanie obok siebie liter fi (tak jak w wyrazie „taryfie”) powoduje nieprzyjemne zlewanie kropki nad i z końcówką f. Lepiej jeśli profesjonalista zaprojektuje w foncie eleganckie ligatury, a program DTP je wykorzysta w druku. W praktyce jednak wiele fontów nie zawiera ligatur; ponadto popularne oprogramowanie jak MS Office również ich nie obsługuje.
W opisywanym przypadku, najwyraźniej doszło do skopiowania tekstu pomiędzy różnymi aplikacjami albo do zmiany fontu – oryginalny tekst zawierał ligaturę fi, a w docelowym systemie takowej nie było i została zastąpiona pytajnikiem. Oto i cała zagadka.
Gdybyśmy chcieli w swoich dokumentach skorzystać z ligatur, warto polecić system składu LaTeX, który domyślnie je wstawia.

Przykłady ligatur


