English version

Marcin Sochacki (Wanted) Blog, Internet, Technologia

» Linki pozycjonujące szkodzą

Philipp Lenssen, właściciel serwisu Google Blogoscoped napisał bardzo dobry i szczegółowy artykuł na temat ekonomii linków pozycjonujących. Jest to jeden z artykułów napisanych po ostatnich ruchach ze strony Google dotyczących tej techniki pozycjonowania. Zapowiedzi takie pojawiły się w poście na Webmaster Centralwpisie w blogu Matta Cuttsa.

Większa część społeczności pozycjonerów[1] zaczęła się niepokoić możliwością zmniejszenia wartości płatnych linków przez Google, co tylko pokazuje jaką siłę aktualnie one posiadają. Uważam, że ta metoda optymalizacji dla wyszukiwarek jest po prostu oszukaństwem i moim zdaniem ci, którzy z niej korzystają, noszą czarne, albo przynajmniej szare kapelusze (nawiązuję do angielskiego terminu „black hat”, który oznacza stosowanie szkodliwych technik z premedytacją).

Jedną z fundamentalnych różnic pomiędzy uczciwymi a szkodliwymi technikami optymalizacji stron jest tworzenie stron użytecznych dla czytelników. Jeśli dana technika nie jest użyteczna dla odwiedzającego, to już prawdopodobnie wkraczamy na grząski teren. Nie oznacza to oczywiście, że cała strona musi być poświęcona głównemu jej tematowi. Reklamy, dla przykładu, są oczywiście częścią wielu stron i nikt nie odmawia autorom prawa do publikowania ich na swojej stronie. W końcu 98% przychodu Google jest generowane dzięki reklamom. To co wyróżnia linki pozycjonujące to fakt, że nie muszą być one klikane przez użytkowników. Oczywiście kliknięcia nie zaszkodzą reklamodawcom, ale nie jest to ich głównym przeznaczeniem. Idea tych linków polega na sztucznym podbijaniu pozycji danej strony w wynikach wyszukiwarek dzięki następującym cechom:

  1. Tekst zaznaczony jako link (ang. anchor text) jest indeksowany przez wyszukiwarki i wiązany z podlinkowaną stroną.
  2. Sam link, niezależnie od tekstu linkującego, przenosi część wartości Page Rank (lub odpowiednika) na stronę docelową.

Dzięki tym dwóm czynnikom, wiele serwisów komercyjnych jest gotowych zapłacić całkiem wysokie sumy za takie linki, szczególnie ze stron, które już mają wysoki wskaźnik PR. Ceny wahają się od kilku do kilku tysięcy dolarów za miesiąc, za jeden link. Pojawiło się wielu brokerów (pośredników), którzy często obsługują aukcje miejsc na linki, jak na przykład LinkAdage.

Wydawcy (ludzie sprzedający miejsca pod linki) twierdzą, że ta forma zarabiania na stronie jest najbardziej dochodowa. W artykule Philippa kilku autorów potwierdza ten fakt. David Lee napisał, że korzystał z AdSense, AdBrite, Amazon i innych form reklamy, ale linki pozycjonujące okazały się być „najsilniejszym i najbardziej pewnym źródłem dochodu ze strony WWW”.

Inny webmaster, Emil Stenström, mówi że takie „reklamy” są preferowane przez użytkowników, ponieważ nie są nachalne. Jest to prawda, z wyjątkiem drobnego faktu, że linki pozycjonujące nie są reklamą, ponieważ czytelnicy nie muszą w ogóle ich widzieć czy klikać. Sam Emil zresztą potwierdza to później mówiąc „Ludzie, którzy kupują linki ode mnie robią to z powodu pozycjonowania [w wyszukiwarkach], a nie z powodu ruchu generowanego w wyniku klikania w nie (to ostatnie wydaje się być jedyną formą linkowania, której Google się nie sprzeciwia).”

Należy zadać sobie pytanie: czy linki pozycjonujące szkodzą użytkownikom? Na pierwszy rzut oka wydają się ładne i nienachalne – tak przynajmniej przekonują zaangażowani w tym biznesie. Jednakże w ekonomii pieniądze nie biorą się znikąd. Jeśli reklamodawcy są gotowi płacić za linki całkiem wysokie sumy wydawcom, to kto płaci reklamodawcom? Ich klienci, którzy znaleźli ich przez wyszukiwarki, oczywiście! W rezultacie, linki pozycjonujące szkodzą użytkownikom poprzez sztuczne wpływanie na rankingi stron w wyszukiwarkach i promowanie stron, które wydały więcej na nieetyczną reklamę, zamiast tych uczciwie rekomendowanych przez innych ludzi. Nietrudno znaleźć przykłady, wystarczy zadać jakiekolwiek komercyjne zapytanie jak [London hotel]. Następnie, dla wyników organicznych z pierwszej strony, sprawdzić skąd do nich prowadzą linki za pomocą operatora link: w Google czy Yahoo! Czytelnik łatwo odkryje że większość, o ile nie wszyscy, z pierwszej dziesiątki korzysta z linków pozycjonujących w celu podbicia swojego rankingu.[2] Innymi słowy, osoba szukająca hoteli rzetelnie polecanych przez innych ludzi dostaje wyniki skrzywione przez spamerów linkowych. To nie jest dobre dla użytkownika. Prawdziwy koszt linków pozycjonujących jest w ten sposób na niego przenoszony.

Nie zrozumcie mnie źle, nie sprzeciwiam się całkowicie linkom tekstowym. Linkowanie jest podstawową cechą hipertekstu i fundamentem WWW. Nie sprzeciwiam się też reklamom, czy to w formie tekstowej czy obrazkowej. Trzeba pamiętać jednak, że linki są traktowane jako rodzaj głosu oddanego na stronę docelową; tworzą jakąś relację pomiędzy stronami. Dlatego uważam, że reklamy powinny być podlinkowane z dodatkowym atrybutem rel=nofollow, ponieważ gdy pojawiają się pieniądze, twój głos jest już w tym wypadku nieuczciwy. Nie wpłynie to w ogóle na rzeczywistych użytkowników i reklamodawców, ponieważ kliknięcia będą działać tak jak wcześniej. Linkowi naciągacze oczywiście nie akceptują linków z rel=nofollow, bo nie są reklamodawcami, a spamerami. Właściciel text-link-ads.com, Patrick Gavin wyraził to tak: „Nasi klienci potrzebują statycznych linków HTML-owych bez atrybutu ’nofollow’, więc wyświetlamy nasze reklamy na stronach wydawców w takiej właśnie formie.” Tak zwani „reklamodawcy” nie chcą nawet aby twórcy stron jawnie nazywali sekcję z linkami oznaczając ją np. słowem „Reklama”. Obawiają się, że Google będzie wkrótce analizować treść strony i zmniejszać wartość linków, które nie są oznaczone tagiem nofollow, ale są sponsorowane. Myślę, że to jasno pokazuje ich motywację i rzeczywiste intencje.

Zapraszam do przeczytania całego artykułu Philippa. Jest to bardzo dobra lektura i zawiera wiele innych informacji na temat tego kontrowersyjnego tematu.

[1] Niektórzy używają w języku polskim terminów „pozycjonowanie” i „SEO” (Search Engine Optimisation) zamiennie. Moim zdaniem SEO, zgodnie z dosłownym tłumaczeniem to tylko optymalizacja strony, a więc działania legalne, etyczne. Natomiast wszystko, co zahacza o techniki spamerskie, to moim zdaniem „pozycjonowanie”.
[2] Sprawdzając linki, warto skorzystać przy tym z archiwalnych kopii dostępnych w wyszukiwarkach, ponieważ w międzyczasie strony mogły ulec zmianie.

2007/04/22 01:06 | komputery/google/

» Komentarze

Jak dla mnie to pierdolisz jak potłuczony. Google nie jest twoim przyjacielem. Google to taka sama korporacja jak Microsoft przyszła do nas żeby na nas zarabiać.
Poza tym z jakiej niby parady jakieś google ma mówić komu kolwiek co ma robić na swojej stronie? Bo co ? Bo ma 80% rynku?
Pozdrawiam i życze miłego dnia

clpik | 2007/04/22 07:51


Zgadzam się z clpik.
Google z przyjaznej wyszukiwarki, staje się gigantycznym molochem, który próbuje wykorzystywać swoje stanowisko monopolisty do ograniczania zysków webmasterów z linków sponsorowanych, aby CI sami webmasterzy przerzucili się na AdSence.
Jeśli Google stanie się zbyt chciwe, użytkownicy przestaną z niego korzystać. Proste..

Pozdrawiam,
IgoS

IgoS | 2007/04/22 09:23


@ clpik: a co ma piernik do wiatraka.

W wyszukwarce google chodzi o to żeby pośród wyników wyszukiwania na samej górze znalazły się _wartościowe_ linki. Ów wartość mierzona jest między innymi za pomocą ilości odniesień do danej strony.

Jeśli natomiast takie odniesienia, zamiast powstać w naturalny sposób, są sztucznie kupowane (czyli np. ja zamiast dać link do podobnego artykułu tutaj dam link do jakiegoś sklepu z psim żarciem) to na górze wyszukiwania znajdują się strony nie wartościowe, ale te które mają dużo kupionych linków.

To nie jest sprawa google, ms czy czegokolwiek innego. To jest coś dla Twojej wygody i jakości wyszukiwania.

Pozdr.

Piotr | 2007/04/22 09:30


Dokładnie, Internet jest zaspamowany masą bezwartościowych stron, które służą tylko do pozycjonowania. Indeksowanie takich stron z perspektywy google'a, to czysta strata, no bo zabiera czas is surowce. Więc ani google, ani użytkownik nie mają z tego żadnego pożytku, no chyba, że ktoś nazywa wciskanie badziewnego towaru przez akwizytorów pożytkiem ;-). Dobra strona wypromuje się sama.

mw | 2007/04/22 09:39


dawno tak nie oplułem monitora ze śmiechu, co za bzdury ehhh....

nonim | 2007/04/22 12:49


Twoje twierdzenia są bardzo daleko posunięte. Niestety nie widzę tu wyjaśnienia, jak linki pozycjonujące miałyby negatywnie wpływać na użyteczność.

Używasz także pojęcia "nieetyczna reklama". Co to znaczy? Jak to zdefiniować? Chyba nie, jako rzeczy które nie podobają się Google?

Bellois | 2007/04/22 14:36


@mw szczerze to mam w dupie czas i zasoby googla... zarabiają miliardy dolarów na swoich reklamach to niech sie odbimbaja od tego co robią webmasterzy na swoich stronach.

Ktoś robi stronę z różnych powodów, żeby zarobić, żeby coś przekazać, bo mu się nudzi. I to chyba jego sprawa jeśli sprzedaje linki na niej komuś innemu. A ze algorytm  googla jest na razie (zaznaczam na razie, bo rozwój googla bedzię zmierzał do tego żeby ten algorytm jakoś rozpoznawał co jest 5)  głupi, bo nie odróżnia linku kupionego od naturalnego i google każe mi pisać rel=nofollow bo sobie nie radzą? To mniej więcej tak jak ja bym ich po prosił "możecie wrzucić moja stronę na jakieś tam frazy na top1, no pliz bo sobie nie radze"

poza tym twoja definicja etyki,seo, spamu i jakiś innych bzdur. ja rozumiem że spam meilowy to nie etyczne no bo wysyłam komuś coś czego nie chce,zabieram mu transfer, zapycham poczte ale spam wyszukiwarek? przecież to one włażą na moje strony żrą mi transfer, przecież ja sam strony im nie wysyłam, więc kurwa jaka etyka?! ehhh google wszystkim do okoła robi wodę z mózgu a wszyscy jak te małpki główkami kiwacie...

clpik | 2007/04/22 15:09


@clpik, nie zrozumiałeś. Google nie każe nikomu niczego robić i niczego nie zakazuje. Jak chcesz, to sprzedawaj/kupuj linki pozycjonujące. Google tylko zamierza zmniejszyć ich znaczenie przy ocenie wartości linkowanej strony po to, żeby końcowy użytkownik otrzymał lepsze wyniki wyszukiwania.

bogi | 2007/04/22 17:22


Google samo sprzedaje linki za pośrednictwem AdWords i sieci AdSense. Ja osobiście odbieram ich tak, że starają się pokazać sprzedawanie reklamy dla trafiku, a nie dla kiwania algorytmów.

Oczywiście, że wydawcom opłaca się sprzedawać linki bez nofollow, bo nikt linków stricte reklamowych nie chciałby u nich kupić. Ilu wydawców dysponuje witryną odpowiednią do emitowania linków tekstowych skierowanych na trafik? No właśnie.

Prawda moim zdaniem leży po środku. Google może spuścić z tonu, ale byłoby moim zdaniem głupim postępowaniem tak robić. Wtedy zamuli się woda, i będą musieli się o wiele bardziej tłumaczyć z poszczególnych przypadków wywalenia z wyszukiwarki itd. Lepiej ustawić ścisłą politykę na samej górze, a później luzować ją już tylko wewnątrz. Tak na dobrą sprawę, po cholerę mamy to wiedzieć?

Jedna rzecz mnie tylko wkurza - wy panowie pozycjonerzy. Plujecie się, że wam Google mówi co wolno a co nie - a ilu z was składa raporty spamowe na witryny konkurencyjne dla waszych klientów? To dopiero jest hipokryzja, heh.

Bartek Krzemień | 2007/04/22 20:49


@Bellois:
> Niestety nie widzę tu wyjaśnienia, jak linki pozycjonujące
> miałyby negatywnie wpływać na użyteczność.

Wyjaśnienie jest -- linki pozycjonujące wpływają na (bez)użyteczność wyszukiwarek, bo SERP-y dla każdego komercyjnego słowa kluczowego są zaspamowane stronami promującymi się w ten sposób. Użytkownik liczący na neutralność linków organicznych, czyli niezależność od tego ile ktoś wydał na pozycjonowanie, zostaje delikatnie mówiąc wpuszczony w maliny. Rzetelne recenzje na temat szukanego produktu giną w tłumie fałszywych linków.

> Używasz także pojęcia "nieetyczna reklama". Co to znaczy?
> Jak to zdefiniować? Chyba nie, jako rzeczy które nie
> podobają się Google?

Zauważ, że problem dotyczy wszystkich wyszukiwarek, nie tylko Google. Fakt, że Google jest liderem, ale nie wszystko da się załatwić automatem, zatem jest m.in. pomysłodawcą rel=nofollow.

A nieetyczna reklama, to reklama której nie odbiera osoba oglądająca Twoją stronę. Linki pozycjonujące działają na osoby trzecie za pośrednictwem wyszukiwarek, wliczając w to osoby, które nawet nie zajrzały do Twojego serwisu. To tak jakby reklama w telewizorze na mnie działała, mimo że chodzę tylko do kina.

Wanted | 2007/04/22 21:15


@Bartek Krzemień:
> Ja osobiście odbieram ich tak, że starają się pokazać
> sprzedawanie reklamy dla trafiku, a nie dla kiwania algorytmów.

Dokładnie, przecież nikt nawet nie każe przerzucać się na AdSense. Jeśli ktoś ma bardziej dochodowe reklamy np. z Onetu, niech korzysta na zdrowie.

> Ilu wydawców dysponuje witryną odpowiednią do
> emitowania linków tekstowych skierowanych na trafik?

Odnieśmy to do reala. Czy osiedlowa gazetka z nakładem 1000 egz. ma taki potencjał reklamowy jak Wyborcza? Oczywiście że nie, a wydawcy takich stron jak przysłowiowa hurtownia rur w Pcimiu oczekują niesamowitych zysków z samego faktu, że założyli sobie stronę. Zyski nie przychodzą... więc oni szukają po ciemniej stronie Mocy. Cudowne zyski nie biorą się jednak znikąd -- gdyby nie przeciwdziałać spamowi, wyszukiwarki przestałyby w końcu być użyteczne dla jakiegokolwiek słowa kluczowego, na którym można zarobić.

Wanted | 2007/04/22 21:28


No cóż każdy promuje się jak może. Jedni spamowaniem wyszukiwarek, inni bardziej "czystymi "  technikami.

Cóż mogę powiedzieć od siebie.  Jeśli komuś się nie podoba polityka Google, zawsze może się promować w innych miejscach.

Śmieszy mnie podejście niektórych ludzi, którzy mają żal do Google, że  unowocześnienia algorytmy, które mają wspomóc wyświetlanie bardziej trafnych wyników dla swoich użytkowników, i przez to ich techniki pozycjonowania stają się bezwartościowe.

Jeszcze bardziej mnie śmieszy że ktoś zarzuca Google żę staje sie coraz większym Gigantem i zarabia potężne pieniądze. A o co chodzi w biznesie?? Matką z kalkuty k...wa nie są.

Osobiście korzystam z Google bo wiem, że ta firma stara się dostarczyć mi jak najbardziej trafne wyniki na moje zapytania.

A cóż mogę powiedzieć Pozycjonermom; Kombinujcie, kombinujcie:) albo wypadniecie z interesu:P

użytkownik internetu | 2007/04/23 01:17


@clpik:
"Google to taka sama korporacja jak Microsoft przyszła do nas żeby na nas zarabiać."

Chwalisz się czy żalisz??

@clpik:
"Poza tym z jakiej niby parady jakieś google ma mówić komu kolwiek co ma robić na swojej stronie? Bo co ? Bo ma 80% rynku?"

Jeśli grasz z Google to grasz jego zasadami, czy to takie trudne do zrozumienia?? Google mówi ci co możesz zrobić na własnej stronie aby miała ona szanse zaistnieć wysoko w SERP.
Nie podoba ci się?? Olej Google i traffic płynący z Google SERP.

@IgoS:
"Google z przyjaznej wyszukiwarki, staje się gigantycznym molochem, który próbuje wykorzystywać swoje stanowisko monopolisty do ograniczania zysków webmasterów z linków
sponsorowanych, aby CI sami webmasterzy przerzucili się na AdSence."

Hehe, tata Google karci nas i jest zły i jest bee heh:P Czy kiedykolwiek Google gwarantowało Tobie jakiekolwiek zyski z tego że będziesz pozycjonowal swoje strony w Google SERP w
organicznych wynikach??
Nie wiem o co płacz.
Piszesz tak jakbyś miał z Google umowę, które nagle łamie zasady.

@clpik:
"mw szczerze to mam w dupie czas i zasoby googla... zarabiają miliardy dolarów na swoich reklamach to niech sie odbimbaja od tego co robią webmasterzy na swoich stronach. "

Jak już napisałem, nikt nie każe ci reklamować sie w Google!
Porzuć, wymaż, zapomnij o istnieniu Google i nie będziesz się tak denerwował. Co do tych miliardów to zapewnie nie ty jesteś ich głównym płatnikiem. Płaczesz jakbyś  płacił Google a oni cię wykręcili z interesu.

użytkownik internetu | 2007/04/23 01:41


@uzytkownik internetu

eheh to ze mam w dupie googla, ich zasoby i wskazówki to nie znaczy ze nie bede sie w nim promowal swoimi sposobami.

clpik | 2007/04/23 09:35


@clpik:
"eheh to ze mam w dupie googla, ich zasoby i wskazówki to nie znaczy ze nie bede sie w nim promowal swoimi sposobami."

Ja ci nie bronię pozycjonować się w Google!
Pozycjonuj, pozycjonuj, tylko nie mów tak, jakby Google było ci coś winne.

użytkownik internetu | 2007/04/23 13:07


Jesli mowimy o etyce to jest to kwestia podwojnej moralnosci.
1. google stworzylo cala branze seo lub pozycjonowania, nieswiadomie, ale stworzylo
2. naklania do uzywania nofollow, ale czy w reklamach adsense jest nofollow? matt cutts z tego co pamietam wspominal na blogu o tym, ze przez adwords/adsense ma sie takze wplyw na pagerank. to tak jakby mowili "nie wstawiajcie linkow reklamowych bez nofollow, chyba, ze u nas"
3. seo to tez kolejny przyklad niedoskonalosci algorytmow, wycinanie stron lub obnizanie ich pagerank za stosowanie nieuczciwych trickow? ok, ale w html mozna sie wyrazac jak sie chce i jesli chcialbym zrobic tlo na mojej stronie z tysiaca niemal niewidocznych slow to dlaczego ktos ma mnie ograniczac to, ze wyszukiwarka je zle potraktuje. nie kazdy wie/chce robic strone tak jak mu sie dyktuje.
4. argument "nie chcesz sie podporzadkowac=nie uzywaj" tez jest niezbyt uczciwy. google jest waznym punktem wejscia na siec, coraz wiecej osob nie uzywa juz paska adresu a pasek wyszukiwarki. kwestia poziomu uslug google jest to by ogarnac wszystkich, a nie lapac podporzadkowanych.
5. dwie strony z taka sama (nie identyczna) trescia, podana w inny sposob moga znalezc sie na innym miejscu. dlaczego? bo raz, ze system na to pozwala, dwa, ze jest tylko jedno pierwsze miejsce w wynikach, jedno drugie i jedno trzecie. to powoduje, ze rodzi sie konkurencja, zdrowa, lub nie. ale ten kto ja kontroluje musi przede wszystkim kontrolowac to co robi/zrobil.

tak wiec trzeba rozgraniczyc kto pierwszy, swiadomie lub nie, wlozyl czarny kapelusz.

osobiscie uwazam, ze to naprawianie internetu tymi zasadami seo/pozycjonowania nie jest dobra sprawa. w kazdej normalnej, rynkowej sytuacji takie podejscie byloby ok, ale nie w wypadku gdy idzie sie ze sztandarem "nie czynic zla" i pod takimi zasadami http://www.google.com/corporate/today.html

ufam, ze znajda kiedys wyjscie zadowalajace wszystkich.

Einer | 2007/05/15 18:06


@einer:
ad 1) No i co z tego wynika? Czy to że są nieświadomym twórcą tej branży oznacza, że są im coś winni?
ad 2) W reklamach adsense nie ma nofollow bo nie ma takiej potrzeby -- wyszukiwarki nie przejdą przez linki generowane w JS. Gdyby zresztą przechodziły, to Google dodałoby nofollow bez żadnego wpływu na biznes, bo reklamy AdSense są kupowane dla bezpośredniego ruchu z klikania, a nie podbijania rankingu. O wpływie na PageRank, to Matt mówił raczej że AdSense NIE MA takowego. Jeśli twierdzisz inaczej, podaj źródło.
ad 3) Tak, a istnienie wirusów czy spamu pocztowego to efekt niedoskonałości filtrów. Usiądź i napisz lepszy. Jasne przecież jest, że każda z tych sytuacji to nieustanny wyścig zbrojeń i nie sposób napisać doskonałego algorytmu wyszukiwania, tak jak nie ma doskonałego filtra dla wirusów czy spamu. Co do tła, to patrz punkt  4 -- możesz mieć i milion niewidocznych słów, ale nie dziw się że nie będziesz zaindeksowany. Parafrazując, wolność wypowiedzi oznacza również prawo innych do niesłuchania. Google w tym przypadku wybiera opcję niesłuchania, co jest chyba zupełnie naturalne.
ad 4) Skoro dla kogoś jest ważnym punktem wejścia w sieć, to niech się podporządkuje zasadom. No sorry, jak np. chcesz aby Twoja reklama pojawiła się w książce telefonicznej, to też musisz spełnić określone warunki. Właściciel serwisu/książki ma prawo ustalać zasady.

Nie rozumiem aluzji o czarnym kapeluszu, bo samo sugerowanie, jakoby Google było tu pierwsze jest przejawem wyjątkowej złośliwości. Zaraz, a idąc tym tropem oskarżysz Microsoft, że zrobił Outlooka, bo przecież dzięki niemu e-mail się upowszechnił, a co za tym idzie Microsoft (świadomie czy nie) stworzył branżę spamerską.

Z punktu widzenia wyszukiwarek nie ma jednego, ostatecznego wyjścia z tej sytuacji. Myśl, że tak może być jest tylko łudzeniem się. Walka z pozycjonowaniem jest procesem ciągłym i nie ulega wątpliwości, że zajmujący się tym biznesem w najgorszym przypadku dostosują się do nowych reguł i znajdą inne techniki spamowania. Sądzę że w przyszłości najbardziej istotnym elementem jakości danej wyszukiwarki będzie właśnie skuteczność w walce ze spamem, a nie np. wielkość indeksu.

Wanted | 2007/05/15 18:50


ad1)winni moze nie, ale jak powstaje kolejna branza sieci oparta na ich dzialaniach i teraz google chce ta branze poslac w kosmos to jest to dosc kontrowersyjne. zwlaszcza, jak sie ma nie czynic zla. w takim wypadku trzeba sie wysilic i znalezc lepsze rozwiazania niz blokady i nakazy.
ad2)faktycznie, teraz doczytalem, moja pomylka, przyznaje sie. wycofuje.
ad3)ad4)nie jest to naturalne, bo jest to przeczenie samemu sobie, skoro firma sie deklaruje, ze bedzie organizowac informacje to niech ja organizuje, a nie wymusza na innych jej organizacje. tym sposobem blogi wszystkich nastolatek, strony z myspace czy inne bzdetne strony, ktore jednak zawieraja informacje, wyleca z indeksu. dlaczego? dlatego, ze nie tylko webmasterzy robia strony i nie mozna oczekiwac (co wiecej nawet nie powinno sie oczekiwac jesli chcemy wiecej "ludzkiej" informacji na sieci), ze tylko oni beda klasa wybrana do ich tworzenia zgodnie z zasadami. edytory pozwalaja kazdemu montowac strony i o to chodzi by je swobodnie i latwo robili, by bylo ich jak najwiecej bo dzieki temu internet sie napedza.
prawo do niesluchania? a zagladales w zasady kierujace dzialaniem twojej bylej firmy? przeczytaj to o tym, ze uzytkownik jest najwazniejszy. uzytkownik chce informacji, jak najwiecej, jak najdokladniej, dodatkowo chce ja produkowac bez myslenia nad tym jak, gdzie, dlaczego, czy nie narusza zasad jakiejs firmy, ten sam uzytkownik chce dostepu do tresci uzytkownikow takich jak on (plus kilka innych punktow, ktore mowia o tym by isc z ludzmi a nie przeciw nim).

wielkosc indeksu bedzie zawsze wazna, bo informacja na swiecie rosnie nieustannie. spam tez jest informacja, co wiecej, jak juz napisalem z tymi miejscami w wyszukiwarce, taki spam nie jest przejawem zlych intencji a wyrazem konkurencji o pierwsza pozycje. z tego tez ida dane.
dodatkowo pamietaj, ze tworcy stron nie wiedza co jest decydujace o ich pozycji, ruszaja sie po ciemku, wg drobnych wskazowek.
sprawa sie sprowadza do tego, ze cala ta "walka" przybiera obraz pokazywania palcem kto jest zly i ogolnie przypomina to lustracje w IVrp.
i to wlasnie jest sprawa czarnego kapelusza. bo ja nie uwazam, ze pozycjonowanie pojawilo sie by oszukac pagerank,  a jedynie by wyprzedzic konkurencje (i zauwaz, ze ci co pozycjonuja nie posluguja sie w wiekszosci przypadkow jedynie czarnymi trickami ale tez tymi, ktore sa prawidlowe, wiec wspomagaja przy tym wyszukiwarke doskonalac swoja tresc). pierwsze to co zaszlo w tym zle bylo powiedzenie, ze to juz nie jest konkurencja a manipulacja. i w tym widze czarny kapelusz. 

a ten argument usiadz i napisz lepszy to troche z piaskownicy.

chodzi o zwykla spoleczna odpowiedzialnosc firmy, zwlaszcza firmy, ktora sie szczyci silna etyka
poruszaja sie po bardzo delikatnym gruncie, i nie udowadniaja jednak swym zachowaniem, ze moga byc wyrocznia na temat tego co jest dobre a co zle.
bo np. czy to, ze technorati ostatnimi czasy nagielo dosc mocno pagerank i sie pokazuje w niemal wszystkich zapytaniach na czolowej pozycji jest juz spamem czy nie? w koncu to tez informacja, ale w postaci linku do wyszukiwarki wsrod wynikow wyszukiwania. kwestia dyskusyjna, tak jak wiekszosc przypadkow pozycjonowania.


i nie unos sie tak, bo to, ze inni traktowali rozmowe dosc agresywnie nie znaczy, ze ja mialem taki sam zamiar, chcialem jedynie zdrowej wymiany pogladow.


nie ma jednego ostatecznego wyjscia, ale dlatego trzeba rozbudowywac wyszukiwarke i dostosowywac ja do internetu, a nie internet do niej.


sie rozpisalem..

Einer | 2007/05/17 11:45


1) Usilnie forsujesz argument, że strony robione przez początkujących webmasterów czy te nastolatki z Myspace automatycznie wylecą z indeksu z powodu filtrów na płatne linki. Już w poprzednim komentarzu o tym pisałem, powtórzę więc bardziej wyraźnie -- żaden początkujący webmaster czy myspaceowiec nie jest w stanie przypadkowo wygenerować sekcji kilkunastu linków na swojej stronie typu: <a href="http://example.com">Buy Viagra</a>. Jeśli ktoś coś takiego umieszcza, to robi to świadomie i bierze za to kasę. Musi w tej sytuacji brać pod uwagę negatywne efekty swojego działania.

2) Twierdzenie że spam jest informacją to już skrajne przegięcie. Istotne jest rozróżnienie pojęć "dane" i "informacje". Spam należy tylko do tej pierwszej kategorii. Spam nie wnosi żadnej użytecznej informacji dla osób, które go indeksują, przetwarzają czy czytają.

3) "Don't be evil" i robienie dobrze dla użytkowników -- naginasz tutaj regulamin w celu udowodnienia swojego twierdzenia. Istnieją dwie grupy "użytkowników" w kontekście wyszukiwarki: publikujący strony i wyszukujący je. Większość działań Google ma na celu zadowolenie tej ostatniej grupy -- to chyba naturalne, bo taka jest misja firmy (prezentowanie użytecznej i zorganizowanej informacji). Działania takie jak spam publikujących stoją w oczywistym konflikcie z interesem czytających. Czytający nie życzą sobie spamu w wyszukiwarce, a niektórzy publikujący chcą go jak najwięcej. NIE DA się pogodzić tych dwu sprzecznych interesów. Google w tej sytuacji wybiera oczywisty wariant, czyli walkę ze spamem dla dobra czytających, a nie zadowalenie pozycjonerów ze szkodą dla czytających. Innych wyjść nie ma i żaden Salomon nic lepszego nie wymyśli, choćby miał miliard dolarów na koncie.

4)
> zauwaz, ze ci co pozycjonuja nie posluguja sie w wiekszosci
> przypadkow jedynie czarnymi trickami ale tez tymi, ktore sa
> prawidlowe, wiec wspomagaja przy tym wyszukiwarke
> doskonalac swoja tresc

Argument od czapy. "Tak, narobiliśmy Ci na wycieraczkę, ale zauważ, że obok położyliśmy też szufelkę i szczotkę które przecież Ci się przydadzą". Szczyt hipokryzji.

5)
> firmy, ktora sie szczyci silna etyka poruszaja sie po bardzo
> delikatnym gruncie, i nie udowadniaja jednak swym
> zachowaniem, ze moga byc wyrocznia na temat tego co
> jest dobre a co zle

No to powiedz co konkretnie mają zrobić? Co zrobili źle, a mogli zrobić lepiej? Bo jak dla mnie pozycjonerzy będą zawsze, ale to ZAWSZE niezadowoleni. Z wyjątkiem tych, którzy aktualnie siedzą na pierwszych trzech miejscach, ale większość jest dalej -- ergo ZAWSZE będzie większość niezadowolonych i będziesz widział długie na 1000 postów lamenty na różnych forach. I co z tego wynika? Może Google ma ponumerować wszystkie wyniki z "1"? Albo prezentować je w losowej kolejności? Moim zdaniem Google zachowuje się etycznie, a zadowolić wszystkich się nie da.

6)
Co do Technorati to nie interesowałem się tym bardzo, ale o ile wiem nie podbijali oni rankingu zewnętrznych stron, tylko ewentualnie własnych podstron. Nie o tym jednak mowa w powyższym artykule. Jeśli stosowali jakieś niedozwolone techniki, to zapewne prędzej czy później ich wyniki się pogorszą.

7)
> nie ma jednego ostatecznego wyjscia, ale dlatego trzeba
> rozbudowywac wyszukiwarke i dostosowywac ja do internetu,
> a nie internet do niej.

Problem w tym, że spamerzy zaczęli sami "dostosowywać" swój kawałek Internetu do wyszukiwarek. Gdyby nie to, naturalny Page Rank byłby do dzisiaj dobrą miarą istotności strony, podczas gdy w tej chwili jest to już miara bardzo niepewna.

Wanted | 2007/05/17 12:28


ogolnie kwestie w tych punktach ponizej przenikaja sie wiec nie kazdy punkt jest odpowiedzia scisle na twoj punkt a raczej na punkt + ogolna kwestie ;)

1.to co pisze o nastolatkach nie dotyczny kwestii linkow tylko podejscia do "karania" w indeksie za rzeczy jakie w html moga powstac podczas takiego spontanicznego tworzenia stron.
2. spam jest informacja, wszystko zalezy tylko od tego w jakim kontekscie jest uzyta? zobacz, ze jednak ktos z tego spamu korzysta, kupuje viag re. i spam ma dosc duzy ctr (polecam lekture http://tinyurl.com/3yq6ss) . wszystko jest kwestia tego jak kontekst spamu odpowiada uzytkownikowi. podobnie w przypadku linkow: jesli masz strone o barbie, odwiedza ja 1000 uzytownikow, dla 2 osob z tego viagra moze byc interesujaca.
strony nie maja jednego kontekstu tylko, kazda strona to wiele tematow skierowanych na rozne kierunki.

3. no to podejscie jest bledne juz na samym poczatku i o to chodzi w calym web2.0, ze juz nie mozna odzielic publikujacego od czytajacego. jesli chce sie nalozyc zasady na publikujach nalozy sie je na wszystkich

poza tym ja na 'spam' patrze inaczej. spam jest bombardowaniem calej dostepnej grupy liczac na znalezienie w niej zainteresowanych jednostek. linki pozycjonujace jako spam nie zasmiecaja calego indeksu a jedynie ingeruja w zapytanie konkretnych jednostek. moze to spam 2.0 ale jesli tak to tez odbywa sie na innym tle niz standarowy spam.

4. ale o to wlasnie chodzi: pozycjonujesz swoja strone o barbie przez np. redesign, oczyszczenie tresci, lepsza tresc, odpowiednie naglowki i dodatkowo prosisz paru kolegow o link. nie jestes w stanie okreslic gdzie zostala przekrozona granica "spamu". ale jestes w stanie powiedziec, ze przez
poprawy na stronie przyczyniles sie do poprawy dostepnych tresci.

twoje linki u znajomych sa spamem jesli patrzysz w kontekscie barbie, jednak nie jesli patrzysz w kontekscie ciebie, jako autora, ktorego tresci/dzialalnosc widac na stronie, zasmiecisz moze indeksy dla zapytan o barbie, ale jesli ktos bada co robiles/kim jestes to wzbogacasz indeks dla takich poszukiwan.

przy okazji kwestii etyki: ktos inny za podobna rzecz zaplaci, zrobi to 100x ostrzej, ale zostanie potraktowany tak samo.

ja nie bronie tych co chcieliby sie znalezc na 1 miejscu przy kazdym wyszukaniu bo to uwazam za glupie. bronie tych, ktorzy staraja sie miec lepsza pozycje niz ich konkurencja.

5. oczywiscie materia jest trudna. wyjscie jedno: wieksza personalizacja wyszukiwania i wiecej pracy w rozpoznawanie semantki, tak by dokladnie rozumiec kontekst zapytan i konteksty ukryte w stronach.
tak troche buddyzmem pojade ;) : poprawiac swiat przez bycie madrzejszym a nie wplywajac na niego.

6. technorati to wlasnie kwestia typowo etyczna: nie zrobili nic nielegalnego, dostali mnostwo linkow do siebie przez to, ze ludzie umieszczaja linki do ich wyszukan dla tagow. problem w tym, ze tagow jest za duzo do wszystkiego i przebily strony na dane tematy. i ich idea byla dobra, i zalozenia pagerank tez, ale sie okazuje, ze sie ze soba gryza i nie mozna ocenic czy to zle czy dobre.

7. to racja, za duzo sie pojawilo checi manipulowania i ekseperymentowania. za duzo przez to powstalo niepotrzebnej tresci. ale to chyba naturalne, ze zawsze beda sie chcieli scigac z systemem.

ogolnie cala kweste widze tak, ze nie mozna znalezc granicy miedzy spamem/reklama a zwyklym uzytkowaniem bo wszystko jest sprawa kontekstu. siec rozwija sie szybko i chaotycznie. nakladanie na nia zasad nie wyreguluje tego.

wyjscie znajdzie sie w semantyce i doskonaleniu googlebota.

Einer | 2007/05/17 20:54


@Einer:
ad 1) Pominąwszy linki pozycjonujące, inne techniki penalizowane przez wyszukiwarki są na tyle skomplikowane, że uważam za mało prawdopodobne aby początkujący webmaster mógł je przypadkowo wygenerować. Na tę chwilę najbardziej znane techniki to m.in. doorway pages, link farmy, keyword stuffing, ukrywanie tekstu. Wszystkie one wymagają zaawansowanej wiedzy na temat WWW i CSS. Przykładowo, stronka wyklikana na szybko w jakimś Frontpage'u nie załapie się na żaden ban tylko dlatego, że jest pisana niepoprawnym HTML. Wówczas już dawno wyleciałoby mnóstwo koszmarnie napisanych stron, a przecież są wyszukiwalne i mają się dobrze.

ad 2) No to smutne, wiadomo że spam jest skuteczny, bo inaczej by go nie było. Ktoś korzysta z tych ofert w mailach. Należy sobie zadać pytanie, czy fakt że ludzie to kupują oznacza, że spam jest użyteczny. Uważam to za bardzo naciągane twierdzenie, bo o ile jest przydatny dla tego <1% zainteresowanych, to dla pozostałych jest nie tylko nieprzydatny, ale też kosztowny. Filtrowanie, czytanie, przechowywanie spamu kosztuje i nie spamer za to płaci, a odbiorca. Użyteczność tak, ale pod warunkiem że nie szkodzimy innym. Spam szkodzi >99% ludzi i przynosi korzyści dla <1%. Wniosek jest chyba oczywisty.

ad 3) Moje zdanie na temat Web2.0 można znaleźć tutaj:
http://wanted.eu.org/pl/komputery/www/leb_2.0
Linki pozycjonujące to oczywiście inny rodzaj spamu niż mailowy. Nie uderza jednak li tylko w wybrane jednostki, ale we większość użytkowników wyszukiwarek, ponieważ każde zapytanie komercyjne znajdzie prędzej czy później amatorów łatwej i taniej promocji w SERP-ach, niekoniecznie odzwierciedlającej rzeczywistą jakość serwisu. Dobre ale i uczciwe serwisy mogą w ten sposób być "ukarane" spadkiem pozycji, bo nie chciały się dostosować do pozycjonerów i nie zaczęły kupować linków tak jak reszta.

ad 4) Nie czarujmy się, poproszenie "paru kolegów o link" to zupełnie inna sytuacja niż aukcje linków i promowanie tego, kto więcej zapłaci. Nie wybielajmy tych, którzy korzystają z tej drugiej opcji, używając argumentów przystających do pierwszej grupy.

Co do bronienia wolnej konkurencji -- w konsekwencji to właśnie prowadzi do walki o pierwsze miejsca. Załóżmy że jestem na miejscu 10, a konkurent na 9. Robię wszystko żeby znaleźć się na 8. Konkurent zauważa, więc zaczyna się promować i walczy o 7, itd. aż do pozycji 1. Walka konkurencyjna przy pomocy *optymalizacji* własnych stron byłaby wielce pożyteczna, ale najczęściej to nie wystarcza aby przebić wszystkich konkurentów i zaczyna się sięganie do metod nieetycznych.

A tak BTW, jakiś czas temu zamieściłem odpowiedź na http://google-pl.blogspot.com/2007/03/najlepsza-firma-dla-ciebie.html -- na wypadek, gdybyś nie zauważył.

Wanted | 2007/05/17 23:37


tak, czytalem, dzieki za info na ten temat.

a na to co wyzej odpisze pozniej;)

Einer | 2007/05/18 16:25


krótko, i nawiąże tylko do końcówki.

właśnie o to chodzi, że jest konkurencja, ale odbywa się na niejasnych zasadach bo sami właściciele stron nie wiedzą co działa w optymalizacji. To trochę wiedza tajemna bo nikt nie zna dokładnie zasad wyszukiwarki.
I tak też idąc porównaniami kiedyś jak nie wiedziano tyle o świecie co dziś też zdarzało się zjeść truciznę (w tym przypadku zrobić coś co szkodzi wyszukiwarce).

a z proszeniem kolegów o link to wszystko kwestia jakich kto ma kolegów ;)

w atykule na google blogscoped jeden gość mówi, że jest za tym by wyszukiwarka działała bez ingerowania, by tak było jakby nikt z tworzących na sieci o niej nie musiał myśleć. i w pełni to popieram.

Einer | 2007/05/23 03:33


nie wiecie na czym polega optymalizacja? gratulacje! zmieńcie zajęcie! wystarczy spojrzeć na kod 3 stron żeby wiedzieć co trzeba zrobić, śmieszą mnie tacy fachowcy... najpierw się poduczcie a potem do robienia kasy, psujecie nam pasjonatom tylko opinie! pozdrowienia dla wszystkich którzy wiedzą o co chodzi w tej pracy!

gooru | 2007/06/24 09:43


@gooru: a do kogo to piszesz, bo tutaj mowa o linkach pozycjonujących, a nie optymalizacji stron?

Wanted | 2007/06/24 20:27


Tak na prawdę jak sprawdzimy [london hotel] to okaże się, że na każdej z 10 pierwszych ston znajdziemy poszukiwaną treść. Jak ktoś wydaję 100 $ na linka to po to żeby zarabiać na ruchu z wyszukiwarki. Nie zarobi jeżeli tematyka nie będzie się pokrywać z poszukiwaną w wyszukiwarce treścią. Myślicie, że strona z logodzwonkami będzie kupować linki pod pierwszą pozycję na słowo inwestycje? Moim zdaniem, te "spaczone" linkami wyniki tak na prawdę pokazują wartościowe strony. Przynajmniej przy konkurencyjnych słowach, frazach.

f. | 2007/06/27 19:02


@f.:
Oczywiście, że znajdziemy w wyszukiwaniu hotele, ale nie o to mi chodziło.

Znajdziemy te hotele, które najwięcej zapłaciły za reklamę, a nie te, które zdaniem użytkowników są najbardziej godne polecenia. Podobnie sprawa ma się z praktycznie każdym zapytaniem komercyjnym, tak jak logodzwonki.

W ten sposób początkowa przewaga sieci nad tradycyjnymi mediami (TV, gazeta) została wypaczona. Sieć miała być "społecznościowa", tak przecież się dzisiaj wszyscy podniecają web-dwa-zero że hoho, a okazuje się, że społeczność nie ma nic do powiedzenia jeśli ktoś zapłaci za zaspamowanie linków organicznych.

Wanted | 2007/06/27 22:39


@Wanted

Oczywiście, że znajdziesz te, które najwięcej płacą. A tak na prawdę duże serwisy zbierające wszystkie hotele (produkty) do kupy.

Całkowicie się z Tobą zgadzam, że sieć nie jest tak społecznościowa jakby tego wszyscy oczekiwali.
Uważam, że google dziś nie ma być tylko głosem ludu. Wydaje mi się, że tak naprawdę wystarczy tylko lekko zmienić optykę.

Za wysoką pozycję czy to w linkach sponsorowanych czy wynikach organicznych płacą tylko Ci, którzy z tego żyją.

Jest jeszcze jedna kwestia w temacie głosu ludu. Dlaczego ja mając mocną domenę i linkując z niej do ulubionego hotelu w Lodynie mam się bardziej przyczynić do jego pozycji niż 10 innych linków ze stron domowych/blogów do innego konkurencyjnego hotelu. A co jeżeli swój zachwyt okażę na 100 należących do mnie domenach? Czy też ten głos powinien być ważniejszy od 10 innych (pojedynczych)?

f. | 2007/06/28 14:25


@f.
"""
Dlaczego ja mając mocną domenę i linkując z niej do ulubionego hotelu w Lodynie mam się bardziej przyczynić do jego pozycji niż 10 innych linków ze stron domowych/blogów do innego konkurencyjnego hotelu.
"""

Otóż nie masz tej mocnej domeny bez powodu. W idealnym świecie masz ją nie dzięki spamowi, a dzięki wcześniejszym rekomendacjom w postaci linków od innych osób. Stąd Twój głos powinien być bardziej godny zaufania niż głos anonimowego użytkownika, który do tej pory nic nie publikował. Trzeba pamiętać, że w sieci nie ma żadnego mechanizmu weryfikacji autentyczności, rzetelności czy tożsamości publikującego -- miarą jakości strony był kiedyś PageRank -- dzisiaj niestety zaspamowany.

Zachwyt na 100 pozostałych domenach możesz wyrazić -- ale o ile one również nie posiadają wysokiego PR, to nic to by nie zmieniło, biorąc pod uwagę rozmiary sieci i wielką szansę, że znajdzie się więcej osób z wysokim PR chcących wyrazić swoją opinię na temat hoteli.

Gdyby przyzwolić na zupełnie nieskrępowaną walkę o miejsca w linkach organicznych, to wkrótce nie różniłyby się one od reklam dla zapytań komercyjnych. W tym momencie podstawowa idea wyszukiwarek byłaby skompromitowana i równie dobrze mogliby wyświetlać wyłącznie płatne linki reklamowe dla takich zapytań.

Wanted | 2007/06/28 22:55


Pragnę niektórych poinformować że  Google robi interes i nie jest organizacją charytatywną. Co lepsze nie jest osamotniona w tym pomyśle.

Google nie jest i nie było encyklopedią gdzie tylko alfabet determinuje stronę na której się znajduje dane hasło.  Co więcej, nie widzę w wielkim G żadnej misji społecznej jakiej co poniektórzy się doszukują. Pomaga- owszem, ale prawa rynku działają i żaden skrypt tego nie zmieni.

Chcielibyśmy żeby sieć była prawdziwa, prawa i "społecznościowa", ale natura rzeczy na to nie pozwala i nie pozwoli. Wiele razy to udowodniła znacznie wcześniej zanim odkryto układ scalony.

Jeśli stać jednego z drugim na wykupienie godzinnego czasu antenowego w tv na przedstawienie swojego hotelu w Londynie i robi to co dwa dni przez kolejnych 10 lat ... to co? zabronić mu bo są lepsze hotele? A jak se kupi TuristicTV i będzie tylko swój hotel promował i żadnych innych. No przecież to samo życie jest.
KApitalizm pełną mordą

Z jednego punktu widzenia Tv, radio i prasa niczym dzisiaj się nie różnią od internetu . Możemy kupić myspace, mozemy kupic youtube co znaczy ze mozemy kupic nawet google.

A to Google wydaje się być jak kapitalizm - okropna idea, ale jak dotychczas nie wymyślono lepszej ...

A.Lucis | 2007/07/14 20:33


@A.Lucis:
"""
Z jednego punktu widzenia Tv, radio i prasa niczym dzisiaj się nie różnią od internetu . Możemy kupić myspace, mozemy kupic youtube co znaczy ze mozemy kupic nawet google.
"""

Nazwij mnie idealistą, ale mam nadzieję, że nigdy Internet nie stanie się narzędziem, gdzie wszystkie treści są kontrolowane przez korporacje. Póki co, wbrew pozorom, tak nie jest. Użytkownicy mają wiele do powiedzenia i możliwość łatwiejszego, niż w tradycyjnych mediach, dotarcia do prawdy.

Wanted | 2007/07/15 22:50


Te wszystkie zalecenia google są irytujące.  Piszą z takiej pozycji,  jakby czuli się właścicielami internetu.  Niech robią swoje, a my będziemy robić swoje.

To jest jak walka artylerzystów z twórcami opancerzenia. Raz jedna strona ma przewagę, raz druga.

Bert | 2007/08/16 18:37


Cóż moim zdaniem odpowiednia jest zasada:

"Żyj i daj żyć innym" uważam że jak długo będzie istniało znaczenie wyszukiwania tak długo będę mógł zarobić na życie przy googlu czy innej wyszukiwarce.

Algorytmy się zmieniają ale o ile pracuje przy nich setki ludzi to pozycjonowanie daje prace milionom. I nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał odstąpić od tego kawałka tortu.

Internet jest własnościa ludzkości  i to ludzkość go tworzy a nie google. 

Zdajcie sobierówniez  z tego sprawe że ludzkość tworzy miliony ton śmieci w realnym świecie i są one częścią tego świata.

Voo | 2007/08/21 16:51


Google ma pecha, to nie problem userow ze swoj marny algorytm zbudowali w oparciu o linki. Nie oznacza ze maja prawo mowic ze ich sprzedaz jest zla. Nie podoba sie im to niech zmienia algorytm a nie mowia co maja robic webmasterzy. No i google to sobie tylko pisze !  i nic wiecej nie robi bo to banda pokemonow zarabiajacych na kradziezy robotami wartosciowych stron i zarabianiem na nich.

Google to kawal zjebanej firmy ktora sama bazuje i zarabia podchodzac pod spamowanie serwerow poczuwajac ze ma prawo ! Gowno nie prawo zlodzieje i tyle :).

googlegay | 2007/09/02 15:23


@googlegay: a pisze te słowa ktoś, kto sobie zarabia na pozycjonowaniu -- ładnie to tak, panie z szook.pl?

Wanted | 2007/09/02 18:17


Spamowanie wyszukiwarek jest jak najbardziej nieetyczne i co do tego nie ma dla mnie wątpliwości. Jeśli reklama w zamyśle zaadresowana jest jednak do użytkowników naszej strony to sprawa jest zupełnie inna. Z jakiej racji mam ją wtedy oznaczać nofollow? Dlatego, że google sobie tak wymyśliło? Jeśli tak, to przypominają mi się profile dla ivonki.

Argument, że mogę nie współpracować z google jest tutaj IMO mało trafiony, bo dla mnie jest to typowe wykorzystywanie pozycji prawie monopolisty do dostosowywania internetu do swoich potrzeb. Np. google mające duży udział w rynku jest w stanie "wymusić" konstruowanie stron tak, aby pozwalały ominąć niedoskonałości ich wyszukiwarki, inna mała wyszukiwarka już nie.

Jeśli nofollow będzie wykorzystywane do oznaczanie reklam, a nie po prostu stron "których nie chce wyszukiwarce pokazać" (np. panel administracyjny witryny), to niespamerskie reklamy z nofollow też zaczną tracić wartość, np. <a rel="nofollow"><img /></a> oznaczać będzie baner reklamowy do zablokowania.

Na koniec wypadało by postawić bota masowo zgłaszającego google strony z adSense jako spam (bo z komentarzy wyzej wynika, że nie ma tam nofollow).

ktoś | 2007/11/01 12:54


@ktoś:
Uważam, że oznaczenie linków przy pomocy nofollow czy innej metody blokujących przekazywanie PR to nie jest jakiś specjalnie ciężki wymóg. Choć Google jest faktycznie pierwszą wyszukiwarką, która o tym głośno mówi, to przecież problem spamowania nie dotyczy tylko ich, ale też konkurentów.

Apropos konkurencji -- piszesz, że Google ma monopol. Otóż może się tak wydawać z perspektywy Polski, gdzie faktycznie ma koło 90% rynku. Tymczasem na najważniejszym dla większości firm internetowych rynku amerykańskim wcale monopolistą nie jest. Ma około 60% przy bardzo silnej konkurencji Yahoo i Microsoft. Ponadto, nawet w Polsce moim zdaniem nie jest prawdziwym monopolistą. Monopol działa na zasadzie przywiązywania użytkownika do firmy i celowego utrudniania wejściu innych na rynek. Przykładem monopolu może być np. TP S.A., która aktywnie utrudnia działanie innych operatorów czy też Microsoft (software) poprzez stosowanie nieudokumentowanych API i zamkniętych protokołów/formatów. Tymczasem na rynku wyszukiwarek nie stoi nic na przeszkodzie aby pojawił się nowy konkurent oferujący lepszą jakość wyszukiwania i użytkownicy bardzo łatwo się przeniosą, ponieważ takie przełączenie nic ich nie kosztuje.

W zdaniu o blokadzie panelu administracyjnego zupełnie mylisz znaczenie nofollow. Do zablokowania robotów służy robots.txt i ew. odpowiednie META tagi. nofollow nie oznacza de facto konieczności całkowitego zignorowania linków, chodzi tylko o nie przekazywanie PR (czy odpowiednika w innych wyszukiwarkach).

Również w złośliwym fragmencie o AdSense nie masz racji, ponieważ linki reklamowe są tam generowane przy pomocy JavaScriptu, którego roboty nie potrafią zinterpretować, więc siłą rzeczy linki te nie mają znaczenia dla pozycjonowania.

Wanted | 2007/11/02 00:22


Powiem tak, nawet  jezeli topowe wyniki sa spamowane  za pomoca platnych linkow, to trudno sobie wyobrazic ze ktos placi ogromne pieniadze zeby reklamowac spamowa strone.W wiekszosci sa to wlasciciele srwisow ktorych stac na tego typu wydatek. A co z reklamami adwords ukazujacymi sie na topie? sa jak najbardziej platne, a slowa kluczowe czy tytul czesto w ogole nie majacy nic wspolnego ze strona ktora sie tam reklamuje a to wszystko za zgoda google ktore bierze pieniadze i tylko zysk sie dla nich liczy.
idac tym torem to nalezaloby zabronic reklam w TV czy innych mediach.. tylko dlatego , ze kogos stac na linki tekstowe czy reklame w radio nie oznacza zaraz ze jest spamerem.
Google powinno zaczac sprzatanie od wlasnego podworka bo tresc reklam adwordsowych jest czasami zenujaca w swietle ich "przepisow' i sposobow na spam.Mama tu na mysli opisy typu "high PR text links  for sale " itp. Czy takie reklamy powinny byc dozwolone? owszem bo Google na swoim podworku moze robic wszystko co zechce.
Zgadza sie, webmasterzy rowniez, wiec rada dla G, wsadzcie sobie te  nofollow gleboko w dupe.

destin | 2007/11/16 21:08


Kiedys myslalem ze google to taki dobry wujek z za oceanu, jakosc wyszukiwan, wszystko dla uzytkownika. Ale od jakiegos czasu zrobili sie zachlanni, linki sponsorowane im nie pasuja, bo webmasterzy rezygnuja na ich rzecz z adsense. Do tresci postu, jesli wg autora pozycjonowanie to spam, a SEO jest ok, no to proponuje jeszcze troche poczytac.  Powiem tak, samo google doradza optymalizacje strony, poprawne tytuly, dodanie do katalogow typu DMOZ itd.  Czyli jesli moja stronka ma bardzo slaba wartosc ale dzieki wskazowkom google'a jest na 1 miejscu, na jakas malo odwiedzana fraze, tzn ze jestem spamerem? Bo sztucznie podbilem swoja strone w wynikach? Bo zadna inna strona oprocz DMOZa nie oddala na mnie glosu? Toz to totalna glupota. Zwroccie rowniez uwage ze google gdyby chcialo to w mig by skonczylo z SEO, z pozycjonowaniem itd. itd. Tyle ze samo google doradza jak wybrac firme SEO....Po prostu wychodza z zalozenia, ze SEO to kasa i nie da sie tego powstrzymac, z reszta sami robia kase dzieki SEO.
(no bo jak ktos na hotel london) jest na 20 pozycji i nie ma szans szybko wejsc do TOP3, to kupuje adwords - i nakreca kase googlowi. Inaczej mowiac, im wiecej SEO, tym wiecej kasy dla Google'a. Google tylko nie chce by sie wszystko wymknelo im spod kontroli, by nie zrobic smietnika z serpow, bo wtedy userzy przerzuca sie na inny silnik wyszukiwarki......

seło | 2008/07/16 11:49


@seło:

Chyba nie do końca przeczytałeś artykuł -- przecież napisałem wyraźnie czym w moim pojęciu różni się SEO od pozycjonowania. To co poleca Google na swoich stronach to oczywiście techniki SEO i są one jak najbardziej etyczne. Jeśli przy ich użyciu znajdziesz się na pierwszym miejscu to wszystko w porządku.

Google nie chce skończyć z SEO, bo oczywiście dobre SEO pomaga indeksować strony -- a więc ułatwia pracę wyszukiwarkom.

Google bardzo chciałoby wykończyć pozycjonerów, ale niestety nie jest to możliwe. Jeśli uważasz że jest inaczej, to podaj krótkie how-to jakbyś to widział.

Wpływ pozycjonowania na AdWords jest IMHO znikomy. Zwykle pozycjonowania (przypominam, że tym terminem określam tylko nielegalne, spamerskie techniki) imają się ciułacze, którzy chcą zjeść ciastko i mieć ciastko (tj. mieć reklamę i nie płacić za nią). Tacy ludzie i tak nie kupią AdWords jeśli nie uda im się wejść do pierwszej dziesiątki -- będą po prostu spamować więcej.

Wanted | 2008/07/16 21:11


siema ludzie

natalia0222 | 2010/05/11 09:29


Dobrze , że na świecie żyją idealiści. Podoba mi się! Mało w tym realizmu, ale co tam! Pisz i nie zrażaj się nie chęcią braci pozycjonerów ;)

Site | 2010/06/17 07:45


Ciekawa metoda link buildingu..ciekawa :)

Tomasz | 2010/10/11 18:56


Rynek to dżungla trzeba walczyć o przeżycie, uważam że w każdej branży trzeba szukać najskuteczniejszych rozwiązań.

Nade mną się nikt nie rozczula, to dlaczego ja mam się martwić o innych - właścicieli "bardziej wartościowych" stron.

Aktualnie pozycjonowanie mniej czy bardziej uczciwe, jest skuteczne.
Podobnie jak w handlu. (czyt. Rynek handlu odpowiednikiem Googla)
Supermarket, może sobie pozwolić na sprzedaż np. telewizora poniżej ceny zakupu, przez co wykańcza mniejsze sklepy - to też jest przecież nieuczciwe. Rynek na to pozwala bo jest niedoskonały - jak z resztą każdy wymysł człowieka.

Ale żyjemy w takim świecie i każdy sobie radzi jak może.

To że moja strona - istniejąca w sieci kilka miesięcy - nie jest w TOP 10 nie znaczy że jest niewartościowa. Więc będę pozycjonował, żeby świat zobaczył jej wartość.

Trochę nie rozumiem "rozczulania się" w tym temacie. Google jest tak skonstruowane, że umożliwia "nieuczciwe pozycjonowanie" i głupotą jest nie wykożystanie tej możliwości.

Jak google odfiltruje pozycjonowane strony - to prawie nic nie zostanie :) więc tego nie zrobią..

prezes | 2010/11/04 15:52


jak to zrobić

monika monikancbcn | 2011/03/01 20:26


zrubcie mi konto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

natalia | 2011/06/29 16:17


Po co taki stary blog na adwords wrzucać ?

tERR0R | 2014/02/27 11:13


Nie cały blog, tylko wybrany artykuł, który nawiasem mówiąc jest nadal aktualny.

Wanted | 2014/02/27 11:14


ten pseudo blog to SKANDAL !

winatuska | 2014/11/15 11:28


Bardzo dobry artykuł! Śmieszy mnie to oburzenie w komentarzach :)

Paweł M | 2017/02/25 16:30


Szkodzą? No pewnie hahaha najbardziej te nofollow z wikipedi, które też są linkami <a href="http://serpgo.pl" title="pozycjonowanie">pozycjonującymi... </a>

Jakub Le | 2017/05/30 09:19










Mój blog

Działy

/ (82)
  info/ (5)
  komputery/ (51)
    apple/ (1)
    google/ (15)
    inne/ (4)
    linux/ (3)
    microsoft/ (10)
    spam/ (1)
    wikipedia/ (6)
    www/ (11)
  media/ (5)
    reklama/ (5)
  miejsca/ (5)
    aconcagua/ (1)
    dublin/ (2)
    trojmiasto/ (2)
  to_lubie/ (16)
    film/ (6)
    foto/ (3)
    humor/ (1)
    sport/ (6)

Archiwa


Odnośniki


Strefa bez kolorów

Ta strona jest zgodna z zasadami Łeb 2.0™!