„Jest taka akcja, żeby dać piątaka”.[1] A dokładniej ujawnić pięć nieznanych szerszemu ogółowi informacji o sobie. Zostałem ustrzelony przez Piotra więc chcąc-nie-chcąc trzeba się podporządkować woli blogosfery (trudne słowo).
Postanowiłem napisać piątkę w konwencji „moje pierwsze”.
-
Pierwszą naukę czytania miałem już w wieku czterech lat dzięki mojemu Dziadkowi
i plastikowym literkom, takim jak te:

Plastikowe literki
Dzięki temu czytanie od początku szkoły szło mi z łatwością i w podstawówce pochłaniałem książki w zawrotnym tempie (z wyjątkiem lektur, brrr…). -
Pierwszy komputer z jakim miałem do czynienia to Unipolbrit 2086,
ciekawe ustrojstwo bazujące na Timeksie 2068 i składane w gdańskim Unimorze.
Maszyna ta, sztuk jeden, była zakupiona przez jedno z przedsiębiorstw dla
mojej szkoły podstawowej w Kurzętniku
około 1987 roku, kiedy to byłem w piątej klasie. W porywach dwudziestu
zapaleńców znęcało się nad nią w soboty na kółkach komputerowych. Głównie
polegało to na graniu, ale trochę też programowaliśmy w BASIC-u. Od
Decathlona pościerały się napisy na 'O' i 'P'. Pozdrowienia dla pana
Ronkiewicza za to, że mu się chciało to prowadzić.
- Pierwsze kolonie zaliczyłem dość późno, chyba w piątej klasie. Spędziłem trzy tygodnie w stolycy; mieszkaliśmy w takiej szkole na Saskiej Kępie. Fajna okolica dzięki licznym ambasadom, co za czasów PRL-u zawsze podniecało jako kawałek odległego, zakazanego świata.
-
Pierwszy poważniejszy program napisałem na Commodore 64 czyli popularnej
komodzie, moim drugim kompie (wcześniej był ZX Spectrum+, ale relatywnie
krótko). Program nazwałem „RIPLEY” i służył do odtwarzania muzyki,
głównie wycinanych z gier i dem. Należy pamiętać, że w świecie ośmiobitowców
nie było właściwie ustalonego formatu zapisu muzyki, istniało wiele
niekompatybilnych programów do jej tworzenia. Muzyka była zwykle
przechowywana w zestawie z programikiem do jej odtwarzania. Problem
polegał na tym, że aby odpalić ten odtwarzacz trzeba było napisać jeszcze
parę linijek w asemblerze i pamiętać kilka parametrów liczbowych. Zbierając
swoją kolekcję zapisałem tymi danymi parę kartek w zeszycie. Było to
wyjątkowo wnerwiające, więc postanowiłem napisać sobie wygodniejszy
odtwarzacz, który by pamiętał dane liczbowe za mnie. Dodatkowe metadane, np.
tytuł utworu były dołączane na końcu pliku binarnego z muzyką, w wymyślonym
ad hoc formacie. Program pisałem w asemblerze MOS 6510, choć
prototyp menu najpierw zrobiłem w BASIC-u (było jednak bardzo wolne).
Oczywiście odtwarzacz musiał być jak najmniejszy aby zostawić miejsce
w pamięci dla samych muzyczek, więc ostro optymalizowałem kod i korzystałem
z gotowych procedur w ROM-ie. Całość zajmowała tylko 4KB w pamięci mimo
niezłej funkcjonalności, np. obsługi stacji dysków. Programowałem przy
użyciu genialnego Turbo Assemblera.
Chciałem nawet program wypuścić do szerszej publiki, ale mieszkając w małej
miejscowości praktycznie nie było takiej możliwości. Zresztą era C64
dobiegała już niestety końca… Mój ulubiony utwór to muzyka
z pierwszej mapy The Last Ninja autorstwa Bena Daglisha i Anthony Leesa,
można posłuchać i pooglądać na YouTube, a potem
porównać z wykonaniem
orkiestry symfonicznej z Malmö.
- Pierwszy post Usenetowy, to wg archiwum Google takie cudo z 4 grudnia 1996 (no, ilu moich czytelników korzystało wtedy z Internetu?): msgid:199612041245.NAA21604@polonez.man.lodz.pl. Wybaczcie idiotyczny ton posta, gościu pytał coś w deseń „podajcie ciekawe adresy internetowe” :)
Nie mam kolejnej piątki do nominowania, więc niech będzie tylko jeden: Tomasz Rychlicki.
[1] cytat z filmu Chłopaki nie
płaczą,
[2]
Unipolbrit 2086, Wikipedia,
[3]
C64C, Wikipedia.

![Unipolbrit 2086 [2]](/i/_misc/m_unipolbrit.jpg)
![C64C [3]](/i/_misc/m_c64.jpg)
